To nie jest żart. Rosyjscy ekolodzy z Greenpeace poprosili rezydującego w Moskwie Dziadka Mroza, żeby przeniósł się w inne miejsce. A to dlatego, że jego rezydencja stoi na terenie parku przyrodniczego. Bezprawnie.
Greenpeace żąda, by Dziadek Mróz zwrócił parkowi ten kawałek ziemi, na którym bezprawnie postawiono rezydencję. "Rozumiemy, że to radość dla dzieci,
które nie muszą jechać na daleką północ, żeby spotkać się z Dziadkiem Mrozem. Ale można zrobić tak, żeby i święto zostało, i przyroda była chroniona" - przekonują
ekolodzy.
I grają na emocjach Dziadka. "Czy Dziadek chce stać w jednym szeregu z innymi łamiącymi prawo? Chyba nie" - mówią. No a poza tym, co to za przykład dla najmłodszych.
A decyzję w tej sprawie muszą podjąć moskiewskie władze. Bo to właśnie mer rosyjskiej stolicy, Jurij Łużkow, zdecydował o postawieniu Dziadkowi Mrozowi siedziby w Moskwie. I jeśli rzeczywiście będzie przeprowadzka, to trzeba będzie znaleźć nowe miejsce na dom z sypialnią, gabinetem, kamieniem życzeń, lodowiskiem, huśtawkami, a wszystko to otoczone czarodziejskim lasem.
I grają na emocjach Dziadka. "Czy Dziadek chce stać w jednym szeregu z innymi łamiącymi prawo? Chyba nie" - mówią. No a poza tym, co to za przykład dla najmłodszych.
A decyzję w tej sprawie muszą podjąć moskiewskie władze. Bo to właśnie mer rosyjskiej stolicy, Jurij Łużkow, zdecydował o postawieniu Dziadkowi Mrozowi siedziby w Moskwie. I jeśli rzeczywiście będzie przeprowadzka, to trzeba będzie znaleźć nowe miejsce na dom z sypialnią, gabinetem, kamieniem życzeń, lodowiskiem, huśtawkami, a wszystko to otoczone czarodziejskim lasem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz