Policjanci zatrzymali samochód Doherty'ego niedaleko jego domu w Londynie. Nie był sam - w aucie jadącym od krawężnika do krawężnika były jeszcze dwie osoby. I wszyscy wyglądali na naćpanych! Policjanci długo się nie namyślali, tylko zatrzymali całe towarzystwo.
Potem jednak Doherty i jego kompani wyszli za kaucją. Ale to jeszcze nie koniec - cała trójka musi się stawić na komisariacie za miesiąc. Wtedy będzie wiadomo, czy podejrzany proszek, który mieli przy sobie, to kokaina.
Każdy spędza czas, jak lubi. A wokalista zespołu Babyshambles najwyraźniej przepada za spotkaniami z brytyjską policją. Mało tego - cele aresztów zna już doskonale. Bo przecież nie trafił tam pierwszy raz. I nie pierwszy raz ma kłopoty z narkotykami. Niedawno przyznał, że nie może bez nich żyć! Biedna Kate Moss...