Myśleli, że to świetny żart, powyzywać zdumionych Hindusów, porozpychać się szerokimi barami na wąskich korytarzach szkoły, pokazać, że biali tu rządzą. I się przeliczyli. Hinduskiej policji ten "żart" nie rozbawił. Zgarnęła trzech ochroniarzy i odwiozła najpierw na komendę w Mumbai, a potem do sądu.
Na nic zdały się tłumaczenia Brada Pitta i Angeliny Jolie, że szanują wszystkich ludzi i wszystkie religie. Za rasistowskie odzywki i chamskie zachowanie ich ochroniarze mieli posiedzieć w areszcie do rozprawy, ale już wyszli. Sąd wyznaczył kaucję za trzech - 25 tysięcy rupii (około 1,5 tysiąca złotych).
Aktorska para kręci w Indiach film "A Mighty Heart", o amerykańskim dziennikarzu porwanym i zabitym w 2002 roku przez islamskich bojówkarzy. Zapowiedziała też, że adoptuje sierotę z Indii. Ale dobre wrażenie cały czas psują im ochroniarze-idioci. Kilka tygodni temu jeden z nich o mało nie udusił fotoreportera, gdy ten próbował "cyknąć" Jolie i Pitta.