Gdy film "Borat" bije kasowe rekordy, mieszkańcy wioski, w której rozgrywają się początkowe sceny, są wściekli. Bo myśleli, że występują w filmie dokumentalnym. A pokazano ich jako zboczeńców i gwałcicieli. Dlatego chcą od Saszy Cohena odszkodowania.
"Oszukał nas" - krzyczą mieszkańcy niewielkiej rumuńskiej wioski Glod, która udawała w "Boracie" kazachską miejscowość. Sasza Cohen dał im - w przeliczeniu - po 18 zł na głowę. A teraz cały świat się z nich śmieje.
Dlatego gdy tylko dotarło do nich, że "Borat" to nie żaden dokument, tylko komedia i to taka, w której Glod to wioska prostytutek i gwałcicieli, a w dodatku film zarobił w ciągu kilku dni 70 milionów dolarów, chcą iść do sądu. Bo dla nich nawet niewielki procent tych pieniędzy to majątek.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|