Pamela Anderson nie może się pozbierać po stracie dziecka. Aktorka cierpi i pociesza się alkoholem. I w ogóle nie liczy się ze swoim zdrowiem! Bo na domiar złego gwiazda "Słonecznego patrolu" cierpi na żółtaczkę. A przy tej chorobie alkohol to pewna śmierć.
W ubiegłym tygodniu gruchnęła wieść, że aktorka, a jednocześnie matka dwójki dzieci, poroniła na planie swojego nowego filmu. I od tego czasu Pamela to wrak człowieka. Seksowna blondyna zupełnie nie może się odnaleźć po tym, jak lekarze przekazali jej tę najgorszą z możliwych wiadomości, jakie może usłyszeć kobieta oczekująca dziecka.
I stało się. Pamela zaczęła pić. Gwiazda nic nie robi sobie z ostrzeże opiekujących się nią lekarzy. Ci tylko powtarzają, że drinki dla kogoś, kto ma żółtaczkę, mogą okazać się śmiertelnie niebezpieczne.
Oby Pam w porę się opamiętała.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl