Nie podręczniki aktorskie. Nie nowoczesne kamery czy kilometry taśmy filmowej. Russell Crowe zmienia branżę i przerzuca się na... hodowlę krów. Kupił już 600 mlecznych jałówek i już szykuje im ciepłą oborę na swoim australijskim ranczo.
Najsłynniejszy filmowy gladiator ma już dość ciągłego zamieszania wokół niego i nie chce za wszelką cenę gonić za sławą. Teraz zajął się poszukiwaniem spokoju duchowego i wewnętrznej harmonii. A komu, jak komu, jemu przyda się ona bardzo. Australijczyk jest bowiem znany ze swego nieokiełznanego charakteru, który już nie raz pokazywał przy okazji różnych burd i bijatyk.
I pierwszym krokiem było właśnie kupienie krów. Crowe-farmer na razie zamknął się w swojej wiejskiej posiadłości w australijskiej Nowej Południowej Walii i studiuje podręczniki hodowli bydła. Ciekawe tylko, czy sam będzie doił swoje krowy?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl