"Nie wolno pić na scenie? To nie będzie koncertu!" - rzucił wkurzony wokalista zespołu Guns N'Roses, gdy dowiedział się, że władze miasta Portland (USA) zabroniły im wnosić alkohol na scenę. Wszystko w trosce o muzyków, którzy mogą... spłonąć.
To nie żart. Lider zespołu, Axl Rose, uwielbia fajerwerki. I tym razem też chciał dać swoim fanom niezły pokaz. Ale inspektorzy straży pożarnej uznali, że alkohol plus sztuczne ognie równa się pożar. I zabronili wnoszenia takich łatwopalnych płynów na scenę.
"Chcieli popijać piwko, wino i likier ziołowy. Stąd ten zakaz" - tłumaczył urzędnik odpowiedzialny za bezpieczeństwo.
Axl Rose na stronie internetowej Gunsów przeprosił za odwołanie koncertu. Nie napisał jednak, dlaczego popijanie między zwrotkami jest dla niego ważniejsze od występu przed rzeszą wiernych fanów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|