Ulubiony obiekt zainteresowania amerykańskich paparazzi Lindsay Lohan boi się, że zginie w wypadku, ścigana przez fotografów. Bo ostatnio w tył jej mercedesa wbił się fotoreporter.
Lohan płacze w ramionach swych przyjaciółek, bo czuje, że wkrótce zginie. Oczyma wyobraźni widzi swoje luksusowe auto wbite w ścianę tunelu i fotografów robiących zdjęcia jej zwłokom.
A wszystko przez jedną drobną stłuczkę. Bo, gdy aktoreczka ruszyła autem spod klubu, to w tył jej samochodu lekko uderzył paparazzi. Skoncentrował się za bardzo na robieniu zdjęć i nie wyhamował. A Lohan już sobie ubzdurała, że wkrótce zginie.
A złośliwi mówią, że taki śmiertelny wypadek to jedyna szansa dla Lohan, by być na ustach całego świata. Bo swym brakiem talentu raczej nikogo nie zachwyci.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|