Dziennik Gazeta Prawana logo

Russell Crowe woli Australię od Hollywood

12 października 2007, 14:09
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
"Za żadne skarby! Zmusiłaby mnie do tego tylko fala jakichś straszliwych kataklizmów" - tak aktor Russell Crowe odpowiada na pytanie, dlaczego nie mieszka w Los Angeles. Przecież miałby pod nosem wszystkie wielkie studia filmowe. Ale on twardo trwa na Antypodach.
"Przeprowadzę się do Los Angeles, jeśli Australię i Nową Zelandię zaleje fala tsunami, jeżeli całą Europę ogarnie zaraza i jeśli Afryka zniknie po ataku kosmitów!" - mówi australijski gwiazdor.

Właśnie on, jako jeden z nielicznych, inkasuje miliony dolarów za kolejne role, ale żyje jak odludek w dalekiej Australii. I nie kręcą go czerwone dywany, hollywoodzkie bankiety i skandale. Wystarcza mu mały światek australijskiego show-biznesu. I tak robi tam już wystarczająco dużo zamieszania...
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj