Britney Spears zostawiła męża, Kevina Federline'a, na lodzie. W przenośni i dosłownie. Bo po tym jak złożyła pozew rozwodowy, poszła na lodowisko.
A tam wyszło jeszcze coś. Okazało się, że Britney wcale tak bardzo po ciąży nie schudła. Choć mówiła, że wyszczuplała - można wyraźnie zobaczyć, że jak miała na czym siedzieć, tak ciągle ma. Chyba że wytłumaczy wszystkim, że włożyła w spodnie poduszkę... i to bardzo grubą, żeby nie czuć bólu po upadku na lodzie.
A swoją drogą to taka gwiazda mogłaby się jakoś ubrać, bo po wełnianej czapeczce, rozchełstanym swetrze i mało stylowych spodniach trudno zgadnąć, że Britney stać na ciuchy najlepszych projektantów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|