Czegoś takiego to jeszcze właścicielka psa, Helga Koehlke, nie widziała. Najpierw myślała, że to żart, no bo kto normalny wzywałby psa do komendy uzupełnień. Mało tego, miał się tam jeszcze zgłosić w kąpielówkach i z dowodem osobistym. Ale zrozumiała, że to nie dowcip, gdy na kopercie zobaczyła oficjalne stemple Bundeswehry.
Armia wyjaśnia, że to po prostu głupie nieporozumienie, jakiś nadgorliwy wojskowy pomylił adresy. A pani Koehlke śmieje się, bo mówi, że jej pupil, nawet jakby żył, to i tak nie nadawał się do służby wojskowej, bo był całkowicie ślepy.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
