"Co na ubraniu, to na myśli" - zdaje się mówić Kate Moss. Właśnie zaprezentowała światu swą najnowszą koszulkę, na której znalazła się artystyczna wersja jej... narządów rozrodczych.
Modelka nie przejmuje się nikim i niczym. Rozchyla poły swego futra, by pokazać swe skarby. Niestety - dla swych wielbicieli - to jedynie reprodukcja na t-shircie, a nie rzeczywistość.
Ale możemy jej wybaczyć takie ciuszki. Bo może znów jest na kokainowym odlocie i nie patrzy, co zakłada.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Andrzej Mężyński
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
Zobacz
|
