To jednak nie dlatego, że blondynka boi się żółwi. Ona po prostu dba o zwierzęta i nie chciała, by żółwikowi stała się krzywda. Byłą tak uparta, że reżyser uległ Pameli i kazał do filmu wstawić zwierzaka komputerowo. A wtedy poszło już z górki. Pamela bez mrugnięcia okiem podpisała umowę.
Wszystko dlatego, że Anderson jest aktywną działaczką organizacji PETA, która walczy o prawa zwierząt. Zdarzyło jej się nawet protestować nago na wystawie butiku Stelli McCartney, by w ten sposób sprzeciwić się produkcji naturalnych futer.
No cóż, może to i lepiej, że Pam skończyła wreszcie z dzikimi orgiami, a zajęła się czymś pożytecznym.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
