Zahartowany jak stal. Arnold Schwarzenegger nic nie robił sobie z krytyki polityki George'a Busha i swojej. I wygrał. Dalej będzie rządził Kalifornią, chociaż w całych Stanach jego partia przegrała wybory.
To nic, że w Kalifornii nie lubią Busha i jego partii. To nic, że Schwarzenegger oskarżany jest o to, że przez ostatnie lata wiele nie zdziałał. Nic też, że jest Austriakiem. Jest po prostu lubiany. I to wystarcza.
Arnold jest dziwolągiem wśród zdominowanych przez lewicowych, głosujących przeważnie za Demokratami, gwiazd Hollywood. Emerytowany Mister Universum był nawet kiedyś doradcą prezydenta USA. Teraz, umiejętnie wykorzystując media, utrzymuje się na stanowisku gubernatora.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|