"Jest najcudowniejszym mężczyzną, jakiego było mi dane poznać" - opowiada szczęśliwa piosenkarka. Gdy poznali się trzy lata temu, Kylie Minogue była pełną energii, niezwykle piękną i seksowną kobietą. A swoją muzyką podbijała świat. Wtedy miłość australijskiej gwiazdy i aktora Oliviera Martineza rozkwitła. Ale wkrótce została poddana ciężkiej próbie - gdy w ubiegłym roku wykryto u Kylie raka piersi. Zaczęły się dla niej trudne dni.
Piosenkarka przeszła najpierw skomplikowaną operację, następnie była poddana wycieńczającej chemioterapii we Francji. "Czasami leżałam na podłodze w łazience i płakałam" - wspomina piosenkarka. Wtedy, jak opowiada Kylie, zjawiał się Olivier i mówił do ukochanej: "OK, kochanie, możesz sobie popłakać jeszcze przez pięć minut, ale potem idziemy pojeździć na rowerach po Paryżu". Zupełnie rozbrojona gwiazda podnosiła się z podłogi. I ruszała z narzeczonym na rower.
Podczas jej walki z chorobą Olivier nie opuścił Kylie ani na chwilę. Bez wahania odrzucał propozycje ról, żeby tylko być blisko ukochanej i ją wspierać. "Pomagał mi w czysto
praktycznych sprawach i był opiekuńczy. Jest niesamowity" - wyznaje ze wzruszeniem Kylie.