A teraz niespodzianka. Połowa z tych stron zaczęła działać w ciągu... ostatnich dwóch lat! Tak przynajmniej twierdzi amerykańska firma Netcraft, która od 11 lat śledzi rozwój internetu. Według jej ekspertów, jeszcze w 2004 roku było na świecie "zaledwie" 50 mln stron. Przez ostatnie dwa lata ta liczba się podwoiła.
Skąd ten boom? Wszystko dlatego, że internet stał się najlepszym miejscem na prezentowanie swoich dokonań, jakie by one nie były. Stąd cała masa internetowych pamiętników (tzw. blogów, które piszą nawet politycy) czy serwisów w stylu You Tube. Bez internetu nie ma szans rozwoju żadna, nawet najmniejsza firma. Nie mówiąc już o reklamie.
I - jak zwiastują wszelkie znaki na niebie i ziemi - liczba internetowych stron będzie rosła jeszcze szybciej. Dlaczego? Bo własna strona staje się tak popularna jak w Polsce numer PESEL. Udowodnili to chociażby Brad Pitt i Angelina Jolie. Jeszcze zanim doczekali się swojego pierwszego dziecka - Shilouh - zdążyli... zarejestrować dla niej internetową stronę. Tylko czekać, gdy wraz z aktem urodzenia dostaniemy swoje własne www...