Niedawno Hiltonówna doznała niebywałego upokorzenia. Akurat spędzała miło czas na kolacji z samą Pamelą Anderson, gdy nagle do stolika podszedł pewien jegomość. "Nie obraź się, ale wyglądasz jak Paris Hilton" - powiedział nieproszony gość. Paris zdębiała. "Nie rozumiem. Przecież jestem Paris Hilton" - odparła zmieszana i wyraźnie zbita z tropu.
Niestety, na jej nieszczęście, zaskoczenie i brak zrozumienia były chyba prawdziwe. Blond-dziedziczka kompletnie nie zrozumiała aluzji! A od kilku tygodni coraz częściej, nie tylko przypadkowe osoby, ale i dawni przyjaciele, dają Paris do zrozumienia, że nikt już nie ma ochoty przebywać w jej towarzystwie. Mnóstwo klubów i restauracji zamknęło przed nią swe podwoje. Dlaczego? Bo według najnowszej amerykańskiej mody, Paris jest w tej chwili po prostu czymś "obciachowym". Zresztą mody, którą Paris sama wylansowała...