Wszyscy w barze zamarli w bezruchu, gdy usłyszeli awanturę. Bo to aktorka Naomi Watts szarpała się ze swoim narzeczonym. Gwiazda rzuciła kieliszkiem o ścianę i wybiegła z płaczem, a gdy jej facet próbował ją uspokoić, uderzyła go kilka razy w twarz. I uciekła.
Nic nie zapowiadało takiego finału. Gdy tylko jej mężczyzna, aktor Liev Schreiber, zszedł ze sceny na Broadwayu, Naomi wprost rozpływała się w zachwytach. Twierdziła, że jej chłopak jest najwspanialszy na świecie. A potem się zaczęło.
A Liev ma chyba dosyć wybuchów swej kobiety. Bo gdy go pobiła na chodniku, wrócił do baru i pił, płacząc barmanowi, że z taką kobieta nie można sobie dać rady i nie wie, co robić.
Co było przyczyną bójki, nikt nie wie. Może Liev okazał się lepszym aktorem niż jego pani, albo śmiał się, że teatr to prawdziwa sztuka, bo tu nie wystarczy kleić się do plastikowego goryla z "King Konga", by zostać gwiazdą, tylko naprawdę umieć grać...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|