"Tygrys" był królem parkietu. Tunezyjska dziewczyna wykonująca taniec brzucha była zaskoczona, gdy Michalczewski postanowił jej towarzyszyć, ale ochoczo zaprosiła boksera
do wspólnej zabawy. Dwa razy nie trzeba było mu powtarzać. Zrzucił koszulę i dał popis tańca nie gorszy niż partnerka. W tym czasie Patrycja siedziała w domu.
"Spokojnie, nie zapomniałem o żonie. To był wyjazd biznesowy. Zabrałem najlepszych sprzedawców ze swojej firmy ubezpieczeniowej HMI na wakacje. Tunezja była nagrodą za ich ciężką
pracę" - wyjaśnia "Tygrys".
Były mistrz świata w boksie dwa tygodnie temu brał ślub na niemieckiej wyspie Sylt. Wówczas zapowiedział, że na podróż poślubną przyjdzie czas w lutym. Wtedy zabierze Patrycję na
Dominikanę. "Zaakceptowała to i zgodziła się, żebym teraz leciał bez niej" - wyjaśnia. "Nie miałbym tyle czasu, ile powinienem poświęcić żonie. Dlatego lepszym
rozwiązaniem było tygodniowe rozstanie.
Przyznaje jednak, że oprócz biznesowych spotkań miał też czas na zabawę. Ale było to szaleństwo kontrolowane. "Jako szef wycieczki musiałem wszystkiego dopilnować. Także wieczorami. Patrycja nie ma powodów do zmartwień. Cały czas myślałem o niej. Następny wyjazd będzie już wspólny" - obiecuje "Tygrys".