Angelina Jolie w indyjskim sądzie? Całkiem prawdopodobne. Poszło o loty śmigłowcem. Pilot ląduje tam, gdzie akurat gwiazda ma na to ochotę. Bo ona uważa, że przepisy jej nie dotyczą. Ale świętych krów w Indiach jest w bród, więc władze uznały, że niepotrzebna im nowa.
Jolie kręci w Indiach film i przy okazji sporo podróżuje. Przystanek zrobiła na dachu jednego z hoteli w Jodhpur. Teoretycznie wszystko w porządku. Nikomu nic się nie stało, hotel się nie zawalił.
Tyle że pilot naruszył wszystkie możliwe przepisy. Ani nie miał zatwierdzonego planu lotu, ani nikogo nie zawiadomił, że będzie lądować. Po prostu nagle na radarach kontrolerów pojawił się śmigłowiec, a potem zaraz zniknął. A przecież w powietrzu musi panować porządek, bo trasą helikoptera Jolie mogła lecieć inna maszyna. A wtedy doszłoby do tragedii.
Władze miasta chcą teraz podać aktorkę do sądu. Ale ona sobie nic z tego nie robi. Widać, wydaje jej się, że jest świętą krową, a w Indiach tym zwierzętom wolno wszystko.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|