Królowa muzyki pop jechała przez centrum Londynu, gdy przed maskę jej auta wyskoczył ubrany jedynie w pieluchę długowłosy mężczyzna ze smoczkiem w ustach. "Zaadoptuj swojego lokalnego terrorystę, zaadoptuj Al-Kaidę" - krzyczał do Madonny.
Nie był to jednak islamski terrorysta, a Aaron Barschak, miejscowy komik. Swego czasu zasłynął z nielegalnego wtargnięcia na przyjęcie urodzinowe brytyjskiego księcia Williama. Przebrał się wtedy za Osamę bin Ladena. Zanim agenci go aresztowali, zdążył podbiec do przyszłego monarchy i wycałować go w oba policzki.
Madonna nie przejęła się jego występem. Po prostu przejechała koło cudacznie przebranego faceta, co on skwitował, że pewnie jest już za stary i zbyt włochaty, by go adoptować.
Widać niektórzy ludzie mają zbyt dużo czasu. A że piosenkarka robi wielki cyrk z adopcji swojego afrykańskiego dziecka, to już inna sprawa. Ale żeby to skomentować, nie trzeba przecież chodzić w pieluchach.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|