Słowacki kierowca spowodował wypadek, bo zamiast patrzeć na znaki drogowe, zabawiał się sam ze sobą. Swojego citroena prowadził ze spuszczonymi spodniami, wymusił pierwszeństwo i wbił się w autobus. Dobrze, że nikt nie zginął...
Do wypadku doszło w centrum miejscowości Levice na zachodzie Słowacji. "Jest niemal pewne, że w chwili wypadku uprawiał seks. Po wypadku znaleziono go na siedzeniu ze spodniami przy kostkach, a to coś tkwiło cały czas na jego członku" - mówił Peter Polak ze słowackiej policji. A chodzi o specjalną pompkę na przyrodzenie. Gliniarze byli zaszokowani, bo niczego podobnego wcześniej nie widzieli.
A co do Słowaka i jego umiejętności prowadzenia samochodu, warto by wstawić używanie seks-pompki w czasie jazdy do taryfikatora mandatów.
Pytanie tylko, czy jako okoliczność łagodzącą...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|