Kiedy nawet długi rękaw nie pomaga i komarzyce tną jak głupie, trzeba zmienić ubranie na... nasączone olejkiem cytrynowym. Pomysł przetestowali w praktyce młodzi przedsiębiorczy chłopcy z Paragwaju i sprzedają bawełniane koszule maczane w cytroneli.
Woni cytrynowej trawy komary wprost nienawidzą i czmychają gdzie pieprz rośnie, byle dalej od "brzydkiego" zapachu. "To produkt skierowany do ludzi, którzy lubią przebywać na świeżym powietrzu, a jednocześnie chcą ubierać się z klasą" - mówią producenci. Co ciekawe, badana jest możliwość stosowania pachnących cytrynką koszul jako środka zapobiegającego malarii i gorączce krwotocznej.
Kosztujące 50 dolarów za sztukę koszule w USA dostać można także w zapachu chryzantem. Amerykańska wersja, choć pachnie inaczej, działa równie porażająco. Na komary, rzecz jasna.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|