George Clooney, amerykański aktor, na pewno nie będzie prezydentem USA. Aktor przyznał, że jego burzliwe życie może odstraszyć wyborców. I dlatego nie będzie startował.
"Miałem za dużo kobiet" - wyznaje aktor. A w kampanii wyborczej jego przeciwnicy wyciągnęliby mu wszystkie romanse. Może i Amerykanie wybaczyliby Clooneyowi burzliwe miłosne życie, ale na pewno nie darowaliby narkotyków. Bo Clooney przyznał też, że wiele jego imprez kończy się ostrym ćpaniem.
To nie jedyny gwiazdor, który przez imprezy stracił szanse na karierę w polityce. Robbie Williams przyznał, że wyczyniał takie rzeczy, "przy których wyczyny Billa Clintona z Moniką Lewinsky to pryszcz".
Cały światek gwiazdorski jest jednak pewien, że w wyborach mógłby startować Jack Nicholson. On byłby dumny, gdyby przeciwnicy wyciągnęli na jaw wszystkie jego romanse. Mało tego, sam by się chwalił swymi związkami.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|