I kto to mówi? Piosenkarz, który nigdy nie był żonaty, twierdzi, że małżeństwo to gwóźdź do trumny życia seksualnego pary! Justin Timberlake wciąż wymądrza się o seksie. Erotoman gawędziarz?
Co i rusz w plotkarskiej prasie pojawiają się informacje o zaręczynach piosenkarza z hollywoodzką aktorką Cameron Diaz. Za każdym razem Timberlake wyjaśnia, tłumaczy, dementuje. Tym razem ukuł teorię. Wierzy, że ślub oznacza koniec łóżkowej aktywności. "A my lubimy uprawiać seks. Dlaczego więc mielibyśmy psuć to, co jest dobre?" - mówi bożyszcze kobiet.
Niedawno, dementując plotki o zaręczynach, Timberlake żartował: "(Cameron) nie dała mi pierścionka. Czekam, aż padnie na kolana i poprosi mnie o rękę". Ale jeszcze wcześniej przyznał, że ... ma kłopoty z seksem. Nie może się kochać, kiedy w sypialni gra muzyka. Za to ewidentnie sprawia mu satysfakcję mówienie o seksie...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl