Fotografowi oczy wyszły z orbit, gdy rosły ochroniarz chwycił go żylastą łapą za szyję i przydusił. Tylko dlatego, że ten próbował pstryknąć fotkę Angelinie Jolie i Bradowi Pittowi. Na nieszczęście dla mięśniaka wszystko zarejestrowała kamera.
"Powiedział, że jeśli zrobię zdjęcie, zabije mnie. Nie mogłem oddychać. Zaciskał palce na mojej krtani" - opowiada wstrząśnięty fotograf Sam Relph. A poszło o fotkę słynnej pary. Relph zaczaił się przed hotelem "Le Meridian" w Pune (Indie), gdzie zamieszkali Angelina Jolie i Brad Pitt. Miał nadzieję, że na zdjęciu zarobi kilka rupii. A zarobił tylko cios w nos.
Jolie i Pitt nie zainteresowali się tą sprawą, nawet gdy film z krewkim ochroniarzem duszącym fotografa wyemitowała indyjska telewizja CNN-IBN. Gwiazdy wolały zająć się zdjęciami do swojego najnowszego filmu "A Mighty Heart".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|