Pewna Brytyjka ledwo wróciła do domu po operacji, a dowiedziała się, że... nie żyje. Tak przynajmniej przeczytała w liście od miejskich wodociągów.
Gdy Julia Warnes otworzyła rachunek za wodę, zdębiała. Okazało się bowiem, że... firma umorzyła wszelkie zaległości z powodu "śmierci właścicielki mieszkania Julii Warnes". Na początku myślała, że to przywidzenie z osłabienia po operacji ślepej kiszki, ale jednak nie. Czarno na białym było napisane, że nie żyje od kilku dni.
Gdy już doszła do siebie po pierwszym szoku, zdała sobie sprawę z pomyłki. "Wpierw pomyślałam: >a może faktycznie nie przeżyłam operacji?<" - opowiada Warnes. "Ale po chwili stwierdziłam, że to niemożliwe. Przecież... doktor by mi o tym powiedział" - żartuje Brytyjka.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl