Pozazdrościł swoim koleżankom po fachu, które wykorzystując swoją popularność, urodę i sprawność, zbijają dodatkową kasę na prężeniu się na taśmach? Oficjalna wersja jest taka, że Matthew McConaughey chce lansować zdrowy styl życia i zarażać panów pasją do dbania o kondycję.

"Będzie koncentrował się na ćwiczeniach, które sprawią, że sylwetki mężczyzn będą przypominały zabójcze ciała surferów" - zdradza informator brytyjskiej gazety "The Sun". I dodaje, że właśnie dlatego McConaughey tak ciężko pracuje. Bo rzeczywiście, nie byłby zbyt przekonujący, gdyby nagrywał kasety i obiecywał cudowne ciało, a sam miałby tu i ówdzie za dużo. A tak, wszyscy mężczyźni uwierzą, że kaloryfer na brzuchu podobny do tego, jaki ma aktor, jest w zasięgu także ich możliwości.

McConaughey nie jest widać wystarczającą gwiazdą (grał m.in. w "Czasie zabijania" i "Ed tv"), bo do współpracy będzie zapraszał znanych gości. Pierwszym zaproszonym będzie dobry znajomy aktora, słynny kolarz Lance Armstrong.