Akira Haraguchi, 60-letni Japończyk, bardzo powoli recytował liczbę pi. Co dwie godziny robił tylko krótką przerwę na dziesięć minut, a potem znów wracał do wymawiania cyferek. Specjalna komisja patrzyła, czy nie popełnił żadnego błędu. Bo Haraguchi walczył o pobicie rekordu Guinnessa. Sędziowie zmieniali się co kilka godzin, bo nie byli w stanie wytrzymać monotonnego tempa wymieniania cyferek i zasypiali za biurkiem.
Liczba pi od dawna fascynowała matematyków - jest wynikiem podzielenia obwodu okręgu przez jego średnicę. Jest niewymierna, co oznacza, że żaden ciąg cyferek po przecinku się nie powtarza. Do tej pory komputery wyznaczyły już ich biliony, a wyścig o dalsze trwa.
A jak zapamiętać 100 tysięcy liczb? Każdą cyfrę Japończyk kojarzył z jakimś przedmiotem czy nazwiskiem. Dlatego nie zapamiętywał np. "2, 3, 4" a "pies, kamień, Zenek". Proste, prawda?