Milczał trzydzieści lat, od czasu, gdy zagrał w "Ojcu chrzestnym". Bo już wtedy go korciło, by wyznać, że jego rodzina, podobnie jak filmowy mafijny szef Don Corleone, pochodzi z sycylisjkiego miasteczka Corleone.
Wreszcie Al Pacino złamał rodzinną przysięgę milczenia. "Mój dziadek James urodził się w Corleone. Wjechał z Sycylii z rodziną, gdy miał cztery lata. To ogromny sekret" - powiedział w wywiadzie telewizyjnym. Dlaczego milczał tyle lat? Może nie chciał, by krytycy posądzili go, że dostał rolę w "Ojcu chrzestnym" dzięki powiązaniom rodzinnym, a nie talentowi aktorskiemu.
Nie dodał też, jaka kara może go spotkać za ujawnienie wielkiej tajemnicy dziadka. Jeśli w jego rodzinie wciąż żywe są tradycje sycylijskiej mafii, Pacino powinien mieć się na baczności.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|