To dopiero szaleńcy. Anglicy z miasteczka Ottery St. Mary biegają z beczkami płonącej smoły na ramionach. Zbierają w ten sposób pieniądze na zbożne cele.
Za dnia impreza nie wygląda strasznie. Dzieci i kobiety noszą na ramionach beczki wypełnione smołą. Jednak prawdziwa zabawa rozkręca się wieczorem. Szaleńcy podnoszą płonące beczki na ramiona i biegną od pubu do pubu. Muszą przebiec koło wszystkich lokali w mieście, zanim beczka spłonie.
To stara tradycja. Zaczęło się od pogańskich obrzędów, które miały oczyścić ulice miasta z demonów. Beczki między pubami przenoszą te same rodziny, a zwyczaj przechodzi z pokolenia na pokolenie.
Zanosi się jednak na koniec imprezy, bo ubezpieczyciele boją się wystawiać polis dla uczestników takich ryzykownych imprez, a bez ubezpieczenia nikt nie wyda zgody na bieg przez miasto z płonącymi beczkami.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|