Za dnia impreza nie wygląda strasznie. Dzieci i kobiety noszą na ramionach beczki wypełnione smołą. Jednak prawdziwa zabawa rozkręca się wieczorem. Szaleńcy podnoszą płonące beczki na ramiona i biegną od pubu do pubu. Muszą przebiec koło wszystkich lokali w mieście, zanim beczka spłonie.
To stara tradycja. Zaczęło się od pogańskich obrzędów, które miały oczyścić ulice miasta z demonów. Beczki między pubami przenoszą te same rodziny, a zwyczaj przechodzi z pokolenia na pokolenie.
Zanosi się jednak na koniec imprezy, bo ubezpieczyciele boją się wystawiać polis dla uczestników takich ryzykownych imprez, a bez ubezpieczenia nikt nie wyda zgody na bieg przez miasto z płonącymi beczkami.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
