Jest w Chinach knajpa, gdzie do drugiego dania dotrwają tylko najwięksi twardziele. W karcie dań królują zwierzęce przyrodzenia, smażone i w potrawce, a nawet na surowo!
W Pekinie restauracji chińskich jak ulęgałek. Inna sprawa, że wśród całej tej zapachowo-smakowej garmażerki jest jedna niezwykle wyspecjalizowana restauracja,
gdzie o stolik trudniej niż w krakowskim Wierzynku na sylwestra. Klientami w Guolizhuang są najbogatsi Chińczycy, biznesmeni i politycy, którzy z chęcią wykładają równowartość 18 tysięcy
złotych, by poznać smak tygrysiego penisa.
Drogo, bo handel zabitymi tygrysami jest nielegalny. Tańszy jest osiołek, ewentualnie wąż lub pies. Do każdego przysmaku jądra gratis. Cały ten wykwintny zestaw potraw ma dostarczać mężczyźnie energii i seksualnej potencji. Pozostaje życzyć smacznego...
Drogo, bo handel zabitymi tygrysami jest nielegalny. Tańszy jest osiołek, ewentualnie wąż lub pies. Do każdego przysmaku jądra gratis. Cały ten wykwintny zestaw potraw ma dostarczać mężczyźnie energii i seksualnej potencji. Pozostaje życzyć smacznego...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|