Bogacze zgromadzeni w modnej hollywoodzkiej knajpie Chateau Marmont mieli niezły ubaw. Szlochająca Lindsay niczym huragan wpadła do restauracji i padła w ramiona siedzących tam przyjaciół.
Wszyscy słyszeli, jak zwierza się niby w tajemnicy, że właśnie rzucił ją milioner Harry Morton. A najgorsze jest nie to, że została sama, ale... życie bez fortuny kochasia.
Co się stało? Spokojny, elegancki biznesmen dość ma wygłupów aktoreczki. A przede wszystkim - artykułów w prasie. A pojawia się tam ciągle, bo jego wybranka słynie nie z aktorstwa, ale z tego, że wdzięczy się do każdego fotografa, a ci chętnie dają do gazet zdjęcia pijącej ile wlezie laleczki rzucającej się w ramiona obcym facetom.
"Idź do ukochanego i przeproś. To jedyna szansa, by do ciebie wrócił" - poradzili gwiazdeczce kumple. Jak powiedzieli, tak zrobiła. Nie minął dzień, a znów była z milionerem. Ale wróbelki ćwierkają, że ta znajomość rozpadnie się po pierwszej imprezie, na którą pójdzie Lindsay...