"Nie chciałam obrazić chrześcijan" - zarzeka się Madonna. "A to, że w czasie koncertów wieszam się na krzyżu, ma skłonić ludzi, by sobie pomagali". Tak pokrętnie tłumaczy się gwiazda, oskarżana o bezczeszczenie krzyża.
Jej tłumaczenia są po prostu głupie. Bo kto uwierzy, że organizuje szokujące koncerty tylko po to, by zmusić ludzi do zastanowienia się nad sobą? "Chrystus dzisiaj zachowywałby się podobnie" - twierdzi Madonna. I oczywiście zwala wszystko na złych ludzi, w tym dziennikarzy, którzy niewłaściwie zrozumieli jej wybryki na scenie.
A my życzymy gwieździe, żeby następnym razem spróbowała powyśmiewać się z islamu i na przykład spaliła na scenie kukłę Mahometa. W imię walki z nietolerancją.
Może wtedy zrozumie, że z uczuć religijnych nie wolno się wyśmiewać.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|