Matt Dillon ma już spokojną głowę. Aktor jest święcie przekonany, że jego dziecko, które ma się lada chwila urodzić, będzie miłe i grzeczne jak żadne inne. Dlaczego? Bo właśnie przebudował pokój dziecięcy.
Dillon tak mocno wierzy w feng shui, chińską sztukę aranżacji wnętrz, że - dla bezpieczeństwa swojego i dziecka - postanowił porozmawiać z ekspertami. I co? I chiński architekt polecił mu jak najszybciej zmienić wszystko w pokoju dziecięcym. A pod łóżeczkiem wmontować kilkukilogramową bryłę metalu. Ma ona blokować napływ złej energii.
Aktor tak się przeraził ostrzeżeniami, że dziecko będzie diabłem wcielonym, że od razu totalnie przebudował pokój. "Ekspert mi powiedział, że jak tego nie zrobię, to moje dziecko będzie diabelskim nasieniem. Przebudowałem wszystko. To dla mnie taka polisa ubezpieczeniowa" - śmiertelnie poważnie tłumaczy gwiazdor.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl