Trabant. Pogardliwie zwany mydelniczką. Ale dla miłośników nie jest ani trabantem, ani mydelniczką, tylko ukochanym Trabi. I już jutro wszyscy szczęśliwi posiadacze tych NRD-owskich maszyn zjadą się na Trabi Szoł - I Ogólnopolski Zlot Trabantów w Gnieźnie.
Miłośnicy tych plastikowych samochodzików z czasów PRL twierdzą, że trabanty mają duszę i że można się w nich zakochać. Nie przeszkadza im, że "mydelniczki" były szczytem tandety. Psuły się w najmniej oczekiwanych momentach. Mają tylko jedną zaletę - nie rdzewieją.
Tradycyjnie trabanty były szare jak komunistyczna rzeczywistość. I choć po upadku ZSRR poszły w odstawkę, ich miłośnicy cały czas zapewniają im drugą młodość - zdobią swoje pojazdy, malują w kolorowe pasy, ulepszają drogimi częściami. Jutro w Gnieźnie zaprezentują swoje ukochane autka.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|