Już Beatlesi wiedzieli, że morsy to niezłe gagatki. Kawałek "I am the walrus", czyli "Jam ci mors" zapisał się do czołówki przebojów czwórki z Liverpoolu. Teraz Japończycy odkryli w morsach zdolność pełnego wyluzowania...
Wystarczył telefon komórkowy, a ważąca tonę samica przyjęła pozycję horyzontalną i zaczęła bezwstydnie plotkować. I chyba musiała swoje dwie kumpele strasznie obgadywać, bo bardzo była przy tym przejęta. Koleżanka zagłuszała więc paplaninę graniem na trąbce, a druga nie wytrzymała i zatkała uszy.
Wiadomo, że jak morsa przyciśnie, to wygadać się musi...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl