Klinika sztucznego zapłodnienia to dla gwiazdy pop ostatnia szansa na dziecko. Bo badania lekarzy nie zostawiają żadnego złudzenia - Jennifer Lopez normalnie w ciążę nie zajdzie.
37-letnia gwiazda "Pokojówki na Manhattanie" robi wszystko, by tylko mieć wymarzoną dwójkę dzieci. Ostatnio obżerała się szpinakiem, bo ponoć to pomaga. Ale odkąd w tym warzywie znaleziono śmiertelnie niebezpieczne bakterie, piosenkarka musiała poszukać innych metod.
Dlatego reporterzy wytropili ją w klinice Cedars-Sinai w Los Angeles, jednej z najlepszych, gdzie przeprowadzają sztuczne zapłodnienie. Bo gwiazda jest zdesperowana. Chce, jak prawdziwa Latynoska, być wreszcie matką.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|