120 tys. dolarów (360 tys. zł) - tylko tyle zarobiła nowa płyta Paris Hilton. Większość piosenek nie trafiła nawet na listy przebojów. Ludzie się śmieją, a Warner, wydawca płyty, liczy straty.
Szefowie koncernu Warner są wściekli. Na produkcję płyty wydali parę milionów dolarów. Większość pochłonęły koszty "obsługi" samej gwiazdeczki. Luksusowe hotele, stroje i... psie jedzenie dla ukochanego pupila Paris. A trzeba jeszcze było opłacić studio, muzyków i wydać płytę.
Wszyscy liczyli, że samo nazwisko gwiazdeczki sprawi, że ludzie będą chcieli posłuchać, jak śpiewa dziedziczka hotelowej fortuny. Do tej pory znana była ona głównie z rozwiązłego stylu życia.
Okazuje się, że ludzie wolą kupić płyty piosenkarzy, którzy umieją śpiewać. Na rynku pojawiły się nowe krążki Beyonce, Justina Timberlake'a i Janet Jackson, więc płyta Hilton była skazana na porażkę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|