Kaprysić to przywilej gwiazdy. Dlatego obsługa luksusowego hotelu nie była zdziwiona, gdy Nicole Kidman poprosiła o wymianę żarówek w swoim apartamencie. Z 60-watowych na 40-watowe.
Widocznie gwiazda woli świecić własnym blaskiem. I gdy tylko przyjechała do ekskluzywnego hotelu Dorchester w Londynie, zażyczyła sobie słabszego oświetlenia.
Obsługa hotelowa, mimo tej dziwnej prośby, była zachwycona sposobem, w jaki Kidman poprosiła o wymianę żarówek. Zrobiła to ponoć z wdziękiem. "Nie przysporzyła nam więcej pracy, jak moglibyśmy się tego spodziewać po gwieździe filmowej. Jej nowy mąż Keith Urban też był czarujący" - mówili pracownicy hotelu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|