Johansson grała dotąd w filmach mądrych, ale pełnych czczej gadaniny. No i po prostu znudziła się już tym, że brak w nich jakiejkolwiek akcji. Chce, by coś się działo wokół niej! Skąd taka zmiana? Ostatnio obejrzała klasyka: przerażający film "Lśnienie" Stanleya Kubricka i zapragnęła zagrać w czymś podobnym. "Byłoby cudownie" - marzy w wywiadzie dla seriwsu www.eecho.ie.
Scarlett zdaje sobie jednak sprawę, że to nie lada wyzwanie. "Nie każdy reżyser może się równać wielkością z Kubrickiem, a nie każdy aktor dorównać Jackowi Nicholsonowi. Wiem, że nie będzie łatwo sięgnąć tak wysoko. Ale byłoby miło zagrać w czymś takim" - twierdzi Johansson. Czy zatem możemy się spodziewać piękności po kolana unurzanej we krwi i wojującej z wampirami? Raczej nie. Bo jak przyznała, najbardziej odpowiadałaby jej rola w ponurym dramacie psychologicznym.