Gdy mieszkańcy miasteczka odkryli w sieci zdjęcia 43-letniej Doris Ozmund, wieść o nich natychmiast się rozeszła. Ale mąż dowiedział się jako ostatni i to w dość brutalny sposób. Gdy rano szedł do pracy, przed swoim biurem zobaczył kilkudziesięciu protestujących obywateli. Wszyscy domagali się jednego - jego głowy.
Policjant nie miał wyjścia. Od razu zrezygnował. A w jego ślady poszli burmistrz i rada miasta. "Nie mogę rządzić miejscowością pełną hipokrytów. Jak mogli domagać się dymisji szefa policji za coś, co robi jego żona?" - pytał burmistrz Dale Moor.
To jednak nie koniec problemów szefa policji. Sprawą zainteresowała się prokuratura, która sprawdza, czy zdjęcia pani Ozmund nie podpadają pod paragraf o "obrzydliwych treściach w internecie".