Taki to ma dobrze! Nie musi jeszcze nigdzie wtykać nosa, jeździ na grzbiecie matki. Na razie ten maleńki mrówkojad nie byłby w stanie wystraszyć nawet jednej małej mrówki.
Ma osiem dni i nie wie, jak się nazywa. Bo pracownicy ogrodu zoologicznego w kolumbijskim Cali jeszcze nie wybrali mu imienia. Jednak jego matka już zdecydowała się wyprowadzić go na świat. Musi przecież zobaczyć, jak prawdziwy, dorosły mrówkojad radzi sobie z owadami.
Choć na razie będzie musiał trochę poczekać. Ma zbyt delikatną skórę i mrówki dotkliwie pokąsałyby jego krótki nosek. Dlatego na razie żywi się mlekiem. Ale z grzbietu matki grozi owadom, że jeszcze trochę, a im pokaże, kto rządzi w tym rejonie zoo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|