Fiński śpiewak operowy Esa Ruuttunen miał niebywałego pecha. Musiał odwołać próbę przez rozbity w rowerowej kraksie nos. Spowodowała ją... wiewiórka-samobójca.
Ruuttunen beztrosko pedałował, by dać popisowe solo w operze "Carmen" George'a Bizeta. Nagle w koło roweru wbiegła wiewiórka. Śpiewak stracił równowagę i zaliczył poważne dziurawienie planety. Ze złamanym nosem i wieloma otarciami trafił do szpitala.
Teraz opera w Helsinkach ma problem. Światowa premiera "Carmen" ma się odbyć już za tydzień, a Ruuttunen dalej chodzi w opatrunku i prawdopodobnie nie będzie mógł zaśpiewać. A co ma powiedzieć wiewiórka?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl