Sting miewa zachcianki prawdziwej gwiazdy. Teraz zażądał wyburzenia chaty rybackiej niedaleko jego domu w angielskiej miejscowości Wiltshire, bo mu psuje widok z okna sypialni.
W końcu nie po to wydaje się 13 milionów dolarów, żeby oglądać co rano jakąś starą chatę. Nawet, jeśli na stałe mieszka się w Toskanii, we Włoszech, a do Anglii przyjeżdża rzadko.
Sting bowiem lubi "naturalne piękno okolicy", a chata - nie da się ukryć - piękna nie jest. W dodatku gwiazdor jest pewien, że chałupkę postawiono bez zezwolenia.
Problem mają teraz lokalne władze w Wiltshire, bo chatka stoi na prywatnym terenie, należącym do bardzo bogatego dewelopera. Urzędnicy głowią się, kogo w tym sporze opłaca się poprzeć.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|