Konsola pokaże się u nas dopiero pod koniec marca. Bo Sony ma problem z najważniejszą częścią maszynki - błękitnym laserem, który służy do odczytywania płytek z grami. Okazuje się, że fabryki nie są w stanie wyprodukować tyle laserów, ile trzeba. A japoński koncern uznał, że lepiej opóźnić premierę, niż sprzedać tylko kilka sztuk konsol w Europie i narazić się na wściekłość graczy.
Z problemów Sony cieszą się szefowie Microsoftu. Ich konsola trafiła na rynek już rok temu, a każde opóźnienie premiery zabawki ich największego konkurenta, to dla nich czysty zysk. Liczą też, że ludziom znudzi się czekanie na PS3 i kupią Xboxa.
A graczom pozostaje nadzieja, że Sony wreszcie przezwycięży trudności techniczne i dostaną swoją wymarzoną zabawkę.