Do brytyjskich sklepów płytowych trafiło 500 specjalnych kopii debiutanckiego albumu Hiltonówny. Podróbkę od oryginału różnią drobne detale. A konkretnie - filozoficzne pytania o sens życia dziedziczki hotelowej fortuny. "Co takiego zrobiłam?" - zastanawia się Paris. Po czym sama sobie odpowiada: "90 procent sukcesu polega na pokazywaniu się". Czy blond-ikona popkultury sama na to wpadła?
A skąd! To nie ona, a Banksy - artysta, który za nic ma świętości. Uwielbia przemycać swoje dzieła do słynnych muzeów. W nowojorskim Muzeum Historii Naturalnej wstawił wypchanego szczura w okularach przeciwsłonecznych i z plecaczkiem. A w słynnym Museum of Modern Art, w miejsce plakatu Andy'ego Warhola przedstawiającego puszkę zupy "Campbell", wywiesił zdjęcie zupki z sieci sklepów Tesco. Jego obraz zawisł też, bez niczyjej wiedzy, w londyńskiej galerii Tate Britain. Raz poszedł jeszcze dalej: po palestyńskiej stronie muru bezpieczeństwa dzielącego Palestynę i Izrael namalował... graffiti przedstawiające chrześcijański raj.
Jednak nie tylko okładka jest przerobiona. Nie łudźcie się, że na płycie usłyszycie szlagiery dziedziczki. Banksy nagrał tam proste 40-minutowe melodyjki, do których podłączył głupkowate teksty Hiltonówny, znane z amerykańskich telewizji.