Zamiast zwyczajowych kilku centów napiwku, stały klient amerykańskiego grill-baru zostawił kelnerce czek na... 10 tys. dolarów. Choć za obiad zapłacił czterysta razy mniej.
Cindy Kienow, z Hutchinson w stanie Kansas, pracuje w restauracji Applebee's Bar and Gril od ośmiu lat. Od trzech podawała jedzenie klientowi, który wykazał się właśnie niezwykłą hojnością. "Jego napiwki zawsze były normalne, dopiero kilka dni temu zostawił 100 dolarowy banknot, a teraz to" - śmieje się Kienow.
"Położył czek i powiedział: <To nie dowcip. Mam nadzieję, że kupisz sobie coś miłego>. A ja prawie zemdlałam. Tak chyba zrobię, bo wypatrzyłam niedawno fajnego Jeepa, a teraz mnie na niego stać" - rozmarza się szczęśliwa kelnerka.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl