Wolne dostali też jego koledzy z firmy. Wszystko po to, by mogli zorganizować Martinowi urodziny z prawdziwego zdarzenia. Zebrali kilkuset znajomych i na londyńskim stadionie Stamford zorganizowali fetę. W prezencie solenizant dostał specjalnie dla niego wykonaną koszulkę z emblematem "Buster 100".
Martin nie mógł opanować wzruszenia. I zapowiedział, że będzie pracował do... 125. urodzin. Zmęczenia nie czuje. Jak sam twierdzi, najgorsza byłaby nuda. Raz co prawda
przeszedł na emeryturę, ale wytrzymał zaledwie trzy miesiące. Nie mógł jednak wytrzymać i zatrudnił się na pół etatu w warsztacie.
"Gdybym nie pracował, byłbym najbardziej stetryczałym staruszkiem, jakiego świat poznał. Dlatego na emeryturę długo nie przejdę" - tłumaczył kolegom Martin, wychylając
urodzinowy kufel piwa.