Pasażerowie kanadyjskiego samolotu linii Air Canada Jazz przeżyli chwile grozy. Wszystko dlatego, że... pilot zatrzasnął się w ubikacji.
Lot przebiegał bez problemów. Potem jednak akcja przeobraziła się w scenariusz komedii "Czy leci z nami pilot?". Kapitanowi lotu zachciało się siusiu. Włączył automatycznego pilota i wyszedł do toalety. Jednak gdy skończył, okazało się, że nie może wyjść. Nie pomogło walenie w drzwi - nikt go nie słyszał.
Dopiero po kilkunastu minutach załoga zdała sobie sprawę, że kogoś wśród niej brakuje. I zwróciła uwagę na światełko pokładowego interkomu, które od kilku minut natrętnie dawało znać, że ktoś jest na linii. Okazało się, że to zguba. Oficer czym prędzej ruszył na ratunek. Wypuścił pilota z WC, a ten łagodnie posadził samolot na ziemi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl